ORION Organizacja Społeczna
CZŁOWIEK I BIOSFERA

Odzyskać dawną siebie. Wywiad z Moniką Chwajoł

blank

Monikę Chwajoł znamy przede wszystkim z produkcji takich jak „Królowe życia”. Jakkolwiek twierdzi, że jest to rozdział zamknięty, to tytuł królowej nie był nadany tylko medialnie. Jako królowa i bardzo inspirująca osoba dba o innych, zwłaszcza kobiety, które przechodzą przez trudne sytuacje życiowe. Jedną z inicjatyw jest „Odzyskać dawną siebie”. Razem z krakowskim Salonem Fryzur Małgorzata pomaga kobietom, które straciły włosy w związku z chorobą nowotworową. Przeczytajcie więcej o tej ważnej inicjatywie. A my dodatkowo czujemy dumę, że w tym roku naszą kampanię 1% wspiera taka osoba 🙂

Dzień dobry Pani Moniko. Dzisiaj chciałbym porozmawiać o zainicjowanej przez Panią akcji “Odzyskać dawną siebie”. Proszę na początek o kilka słów, na czym ta akcja polega.

Akcja skierowana jest do kobiet głównie po lub w trakcie choroby nowotworowej, na skutek której straciły całkowicie lub częściowo swoje włosy, które są ważnym elementem dla każdej z nas.

Wiem, jak ważne są włosy dla kobiety, dlatego wspólnie z Salonem Fryzur Małgorzata w Krakowie chcemy pomóc kobietom, które tego najbardziej potrzebują, a niestety nie są w stanie sfinansować takich potrzeb. Akcja skierowana jest głównie do kobiet ze stałym ubytkiem włosów, który powstał na skutek łysienia androgenowego, hormonalnego oraz po chemioterapii.

Skąd w ogóle pomysł na taką akcję? Jakie działalności pomagają Pani w jej realizowaniu?

Ten pomysł powstał w czasie moich osobistych emocji, kiedy moja mama zachorowała na raka i wiem, jak bardzo się martwiła o włosy, które niestety wypadały garściami.

Wspólnie z salonem fryzjerskim, z którym jestem zaprzyjaźniona, próbujemy sami szukać sponsorów i firm oraz osób, które nam pomogą w realizacji i zakupie włosów dla kobiet, które się do nas zgłaszają.

 Kto może zostać beneficjentem tej akcji? Jakie warunki trzeba spełniać, aby móc otrzymać pomoc? Jak się zgłaszać?

Zasady – osoby, które się zgłaszają przekierowuję do salonu fryzjerskiego, a następnie tam typujemy klientkę, przeprowadzamy diagnozę, wybieramy najlepszą opcję produktu, szacujemy koszty, uruchamiamy zbiórkę z opisem klientki i po zebraniu kwoty – realizujemy projekt.

Trafiła nawet do nas 12-letnia dziewczynka, u której w krótkim czasie nastąpiło znaczne przerzedzenie włosów i łysienie przez immunologiczne zapalenie tarczycy. Na początku chciałam pomagać kobietom, ale nie mogłam tej dziewczynki zostawić samej bez wsparcia i pomocy. Tym bardziej, że dziewczynka przez tą całą chorobę zamknęła się w sobie i niechętnie chodzi do szkoły. Jest wyśmiewana przez dzieci. Nosi kaptur na głowie, ale nie spotyka się to z aprobatą nauczycieli – co nie ukrywam – spowodowało u mnie rozczarowanie i złość na takich nauczycieli.

Jestem osobą, która nie trawi hejtu i wyśmiewania się z chorych czy biedniejszych.

Ja radzę sobie z hejtem idealnie, bo nie będę ukrywać, że życie mnie nauczyło, że każda porażka jest dla mnie mega motywacją do dalszego działania, ale niestety mnóstwo osób ma myśli samobójcze, źle znosi hejt czy wyśmiewanie. Powoduje to, że osoby się zamykają na świat, ludzi i mają coraz mniej zaufania do drugiej osoby. Jeśli my dorośli pokazujemy takie zachowanie, to od kogo nasze dzieci mają się uczyć dobroci, szacunku i chęci niesienia pomocy? Oto jest pytanie.

Odzyskiwanie włosów po zabiegach związanych z chemoterapią jest zapewne bardzo trudne. W jaki sposób od strony praktycznej wygląda ta pomoc? Jakie zabiegi, jakie działania są praktykowane w ramach “Odzyskać dawną siebie”?

Są 2 rodzaje – albo całkowity brak włosów – i wtedy dobieramy piękne peruki z naturalnych włosów, a jeżeli ubytek jest częściowy, to są to specjalne zagęszczacze Hair-wear.

Całość jest o tyle naturalna i piękna, że włosy są naturalne, nie wyglądają jak sztuczna peruka i kobieta nie musi się tego wstydzić.

Ilu kobietom udało się już pomóc? Pewnie nie obyło się bez łez wzruszenia. Proszę opowiedzieć o sukcesach tej akcji.

Niestety wzruszenia są zawsze, choć z każdą kobietą staję się silniejsza, ale wracają przykre wspomnienia z choroby mamy, a potem jej odejście. Akcja rozpoczęła się bardzo energicznie i fajnie. Uruchomiliśmy kilka spotkań, były łzy, kwiaty oraz miłe rozmowy, bo to też część mojego wsparcia. Często te osoby potrzebują rozmowy z zupełnie obcą osobą – nie rodziną. Są wtedy silniejsze do opowiedzenia swoich historii życia. Niestety koronawirus przerwał nam akcję, ale po powrocie do pracy salonów fryzjerskich uruchomimy moje działania.

Czy akcja będzie działać w sposób ciągły? Czy planuje Pani rozszerzyć ją na inne miasta? Czy w tych działaniach poszukiwane są inne salony fryzur lub inne miejsca, które mogą w sposób praktyczny wesprzeć akcję i pomagać kobietom?

Na tę chwile działam w Krakowie i tutaj też przyjeżdżają do nas kobiety z Warszawy i innych miejsc. Oczywiście każdy salon może dołączyć do naszego grona, lecz ja skupiam się na tym jednym, ponieważ to zaufany salon, a choroby nowotworowe i ubytki włosów są bardzo delikatną sprawą. Bardzo często kobiety się tego wstydzą.

Jak ocenia Pani możliwości odzyskiwania swojego życia po wygranej walce z rakiem w Polsce? Czego brakuje, co można zmienić i ulepszyć?

Uważam, że nie jesteśmy odpowiednio do tego przygotowani. Rozczarowała mnie sytuacja, kiedy na zwykłą diagnozę i pierwsze badania w szpitalu onkologicznym czeka czasem w poczekali ponad 50 osób, często bardzo zmęczonych chorobą, która postępuje bardzo szybko – a wiem, o czym mowie – bo ta choroba zabrała mi mamę w niecałe 2 miesiące. Uważam, że to choroba XXI wieku, lecz osoby na nią chore nie dostają odpowiedniego wsparcia i wszystkich informacji od lekarzy, pielęgniarek. Często w szpitalu spotkałam się z tak zwaną znieczulicą, wręcz odczułam, że niepotrzebnie przyszłam z mamą na badanie. Było mi przykro, że osoby, które chorują, często też starsze, siedzą i czekają, aż ich lekarz zbada. Jak dla mnie koszmar. Bardzo często kobiety, które są poddawane chemoterapii nie dostają informacji, że istnieją takie czepki chłodzące, które są dostępne w szpitalach i założenie takiego czepka dobrze dobranego wymiarami podczas podawania chemii powoduje o połowę lub nawet więcej zmniejszenie wypadania włosów!

Jest Pani bardzo inspirującą kobietą. Co ma Pani do przekazania kobietom, które walczą z chorobami, które odbijają się nie tylko na zdrowiu ogólnie, ale też na aspekcie fizycznym oraz psychicznym w postaci pewności siebie? O czym pamiętać, kiedy brakuje sił i nadziei?

Och tak, wiele razy usłyszałam, że inspiruję inne osoby, z czego się bardzo cieszę, bo chciałabym przekazać dużo dobrych i wartościowych rzeczy w wielu kwestiach. Często się zdarza, że kobiety piszą, że jestem ich ideałem, że chciałyby być takie jak ja – silne, przedsiębiorcze i z dobrym sercem.

Tutaj ciężko zrobić przekaz do każdej kobiety, ponieważ każda z nas jest inna i każda z nas potrzebuje innej rozmowy, innego wsparcia. Ale najważniejsze to się nie poddawać, walczyć do samego końca. Oczywiście nie zawsze się to udaje, ale uważam, że nadzieja umiera zawsze ostatnia. Nie ukrywam, że łatwiej jest kobietom, które mają wsparcie nie tylko w rodzinie, ale nawet w obcej – ale bratniej duszy. Często piszą do mnie osoby z pytaniem, jak sobie poradzić, kiedy umiera im ktoś bliski, co mają robić, jak się zachowywać. I gdybym tego sama nie doświadczyła, to nie znałabym odpowiedzi, ale życie pokazało mi, jak postępować w takiej sytuacji i wiem, że tak jak postępowałam – zgodnie z moim serduchem – spowodowało, że mama odeszła w poczuciu szczęścia i miłości oraz spokoju, a także we wspaniałej 24-godzinnej opiece. Zawsze byłam przy niej. Byłam dla mamy wielkim wsparciem i kochającą córką. Mogła na mnie liczyć do ostatnich swoich dni.

Nie wolno dopuszczać do poczucia bezsilności i braku nadziei. Kiedy umiera nadzieja, umiera też dusza, a potem człowiek.

Dlatego jestem – służę dobrym słowem, wspieram rozmowami, odpisuje na pytania i staram się pocieszać, jak mogę. Widząc piękne odpowiedzi od tych osób, wiem że pomogłam im przejść tę drogę – czasem bardzo trudną i niestety ciężką. Ale zawsze warto żyć dla siebie, dla dzieci, męża, przyjaciół i dla świata. Bo skoro Bóg nam dał życie to znaczy, że on ma prawo je odebrać. Tak z czasem podchodzę do tej sytuacji. I tak starałam się zrozumieć śmierć mamy, która miała 67 lat i mogła żyć długo dłużej, ale widocznie tak miało być…

Pani fanki i fani z niecierpliwością również czekają, kiedy zobaczą Panią na ekranie. Z tego co wiem, nie planuje Pani występów w kolejnych edycjach “Królowe życia”, ale nie oznacza to, że nie zobaczymy Pani wkrótce w innym programie. Proszę o zdradzenie Pani planów w tym zakresie.

„Królowe życia” to dla mnie zamknięty etap. Było fajnie i bardzo zabawnie. Wystąpiłam też w „Rodzinny galimatias” oraz w „10 zadań specjalnych Michel Moran”. To była dla mnie mega fajna przygoda i nowe doświadczenia. I nie będę kłamać – polubiłam telewizję z drugiej strony ekranu 😊 Ale TV polubiło też mnie. Pracuję się ze mną bardzo szybko, sprawnie i dobrze. Zawsze z dobrym humorem, który mnie nie opuszcza.

Oczywiście, że zobaczycie mnie na ekranie. To będzie fajna niespodzianka😊 A nawet nie jedna, a dwie 😊 Niestety na tą chwilę nie mogę powiedzieć nic więcej. Nie było by to niespodzianką, które lubię robić 😊

Przeczytaj także

Białko BubR1 może walczyć ze starzeniem się oraz rakiem

Alan O. Grinde

Wirus podobny do Ebola niszczy raka mózgu

Alan O. Grinde

Papaja skuteczna w walce z rakiem piersi, trzustki i innymi

Alan O. Grinde

Pasta do zębów – niemały kłopot

Alan O. Grinde

Białko skorpiona namierza guza mózgu

Alan O. Grinde

Rak mózgu pokonany wirusem opryszczki

Alan O. Grinde