Skip to content Skip to footer

Kiedy w wieku 17 lat Guadalupe Vasquez zaszła w ciążę po tym, jak została zgwałcona przez sąsiada w domu, w którym pracowała jako pokojówka, podjęła decyzję, że urodzi dziecko. Wybrała nawet imię – Gabriel.

Jednakże pewnego dnia pod koniec 2007 roku ból przeszył jej plecy i brzuch. Chociaż Vasquez zaczęła krwawić to jej pracodawca nie pozwolił jej wyjść z domu, aby uzyskała opiekę medyczną. Chora i sama zaczęła rodzić w swoim pokoju.

Usłyszała na krótko płacz dziecka, a niedługo potem zamilkło martwe.

Dopiero wtedy pracodawca wysłał ją do szpitala, mówiąc, że nie chce – zajmować się dwoma zmarłymi w jego domu – wspomina Vasquez. Zemdlała, a kiedy doszła do siebie okazało się, że jest przykuta kajdankami do łóżka w szpitalu stanowym.

Gwałciciel pozostawał na wolności, a dla odmiany to Vasquez czekała odsiadka w więzieniu. Spędziła za kratkami siedem lat i trzy miesiące. Ale po kolei…

Vasquez jest jedna z kobiet, które w Salwadorze zostały skazane na długie lata więzienia (nawet 50 lat!). Nie za aborcję, która jest nielegalna w tym kraju, ale w wyniku poronienia lub urodzenia martwego dziecka. W takich przypadkach prokuratorzy oskarżali kobiety o spowodowanie śmierci płodu lub niemowlęcia.

Salwador oraz sąsiadująca Nikaragua mają najsurowsze przepisy dotyczące aborcji na tamtej półkuli. Praktycznie żaden wyjątek nie jest dozwolony, aby przerwać ciążę – niezależnie czy pochodzi ona z gwałtu, kazirodztwa, czy płód jest zniekształcony, czy zagraża życiu kobiety.

Prawo tam jednak posuwa się dalej w swoim skrajnym podejściu – wysyła do więzienia kobiety, które twierdzą, że utrata płodu lub dziecka nie była ich dziełem.

Cztery dni po tym jak Vasquez obudziła się w kajdankach, została przetransportowana do sali sądowej. Po dwóch krótkich przesłuchaniach została skazana na 30 lat więzienia za zabójstwo.

– Nie rozumiałam co się dzieje – powiedziała niedawno uwolniona Vasquez, która pochodzi z biednej wiejskiej rodziny i nie ukończyła szkoły podstawowej. – Adwokat z urzędu ledwo się do mnie odzywał. W niczym mnie nie bronił – dodaje.

Nie istnieje coś takiego, jak domniemanie niewinności

Aktywiści w Salwadorze podjęli sprawę Vasquez i innych kobiet w podobnych przypadkach. Zidentyfikowano 17 podobnych sytuacji i mówi się o kolejnych 15 kobietach, które znajdują się w więzieniach razem z gangsterami, handlarzami narkotyków i prawdziwymi mordercami.

Salwadorska Koalicja Obywatelska na Rzecz Dekryminalizacji Aborcji przedstawia jeszcze bardziej ponure statystyki – w latach 2000-2011 za “przestępstwa aborcyjne” ściganych było 129 kobiet, 23 zostało skazanych za nielegalną aborcję, a 26 za zabójstwo.

Aktywistka Sara Garcia powiedziała, że salwadorskie przepisy nieproporcjonalnie krzywdzą kobiety zwłaszcza te, które są biedne i niewykształcone oraz odzwierciedlają ogólną, cytując  -nienawiść do kobiet. 

– Żyjemy w mizoginistycznym, machistycznym społeczeństwie z uprzedzeniami na temat tego, jak kobieta powinna się zachowywać i karami, jakie powinna otrzymać za niespełnienie tych oczekiwań – mówi Garcia. – Nie istnieje coś takiego, jak domniemanie niewinności. 

Aktywiści wraz z zespołem adwokatów domagają się przywrócenia wolności uwięzionym w ten sposób kobietom. Pod szyldem organizacji nazwanej LAS17 złożyli petycje o ułaskawienie 17 kobiet.

Vasquez, która ma obecnie 25 lat, jako pierwsza otrzymała ułaskawienie od bardzo podzielonej w tej sprawie legislatury. Podstawą prawną było to, że odmówiono Vasquez należytego procesu w jej pierwszych przesłuchaniach. Jej adwokat Dennis Munoz powiedział, że – była ofiara “polowania na czarownice”. 

Pod koniec lutego 2015 roku Vasquez wyszła z więzienia dla kobiet w Ilopango na obrzeżach San Salvador.

Cristina Quintanilla, która została skazana na 30 lat za poronienie, została w 2014 roku zwolniona przez sąd, który zmienił jej karę na 3 lata – czyli tyle, ile spędziła czasu w więzieniu. Kolejną więźniarką jest kobieta  zidentyfikowana jedynie jako Mirna – został zwolniona po 12 latach spędzonych w różnych więzieniach. Sąd orzekł, że jej kara za usiłowanie zabójstwa była zbyt wysoka. W jej przypadku okazało się, że dziecko przeżyło.

Organizacje międzynarodowe, w tym Amnesty International oraz ONZ, zwróciły się do Salwadoru o złagodzenie przepisów dotyczących aborcji. Widmem więzienia obciążeni są również lekarze, którzy przeprowadziliby ten zabieg. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że co roku ponad 35000 kobiet w Salwadorze dokonuje potajemnych aborcji.

Dla niektórych ironią jest to, że oba kraje o tak surowych prawach, jak właśnie Salwador i Nikaragua, są kierowane przez lewicowe rządy.

W przypadku Nikaragui wyjaśnienie ma podłoże polityczne. Przywódca Sandinistów – Daniel Ortega – walczący o odzyskanie prezydentury po serii porażek wyborczych, potrzebował wsparcia potężnego w Nikaragui kościoła rzymskokatolickiego. Zawarł układ z niegdysiejszym wrogiem – kardynałem Miguelem Obando y Bravo – człowiekiem, który zaciekle mu się sprzeciwiał, gdy Ortega był rewolucjonistą w latach w siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Z pomocą kościoła Ortega zdobył prezydenturę pod koniec 2006 roku i rok później kongres kontrolowany przez Ortegę wzmocnił obowiązujące prawo aborcyjne na kolejne 100 lat, czyniąc procedurę przerwania ciąży nielegalną we wszystkich przypadkach.

W Salwadorze zakaz aborcji wynika z dwóch dekad rządów konserwatywnej partii Arena. W 1998 roku, kiedy kraj dopiero co wyszedł z wyniszczającej wojny domowej, konserwatywne sektory kościoła katolickiego, w tym ultraprawicowe Opus Dei, z powodzeniem prowadziły kampanię na rzecz zmiany konstytucji, która głosiła, że życie zaczyna się od poczęcia.

Bezwzględny zakaz aborcji został utrzymany, mimo, że lewicowy Front Wyzwolenia Narodowego pod rządami Farabundo Martiego wygrał wybory w 2009 roku. Dopiero w 2015 roku prezydent Salwadoru – Sanchez Ceren przyznał, że – sprawa wymaga dyskusji. 

Prawo aborcyjne Salwadoru zyskało międzynarodową uwagę w 2013 roku dzięki kobiecie przedstawiającej się publicznie jako Beatriz.

Beatriz to obecnie 28-letnia kobieta urodzona na wsi, która cierpiała na toczeń i była w kilkumiesięcznej ciąży z drugim dzieckiem, kiedy u płodu zdiagnozowano bezmózgowie. Oznaczało to, że urodzi się bez części mózgi i nie będzie miało szans na przeżycie. Lekarze ustalili, że jej noszenie dalej ciąży zagraża jej zdrowiu lub życiu.

W latach 2000-2017 w krajach Ameryki Łacińskiej, które zabraniają aborcji we wszystkich okolicznościach, odnotowano średnio 151 zgonów matek na 100 000 żywych urodzeń, w porównaniu do średnio 68 zgonów matek na 100 000 urodzin w innych krajach.

Beatriz apelowała do Sądu Najwyższego o pozwolenie na przerwanie ciąży, ale jej petycja została odrzucona, w efekcie zmuszając ją do urodzenia dziecka, które umrze po porodzie, a dodatkowo ryzykując utratę życia przez samą Beatriz. Ostatecznie po odwołaniach, zgodzono się na “kompromis” – wykonano jej cesarskie cięcie, kiedy płód miał 27 tygodni. Dziecko zmarło pięć godzin później, a Beatriz wracała do zdrowia długie lata.

Wracając do Guadalupe Vasquez – czas, który spędziła w więzieniu – czyli siedem lat i trzy miesiące – zmieniły jej percepcję świata w okrutny sposób.

Brutalne gangi, do których nie chciała przystąpić w więzieniu, teraz kontrolują wiejską okolicę z której pochodzi – z resztą tak się dzieje w większości wiejskich terenów w Salwadorze. Vasquez bała się, aby dziennikarze, którzy chcieli jej pomóc i nagłośnić sprawę, odwiedzali ją w jej domu.

Dochodziło do sytuacji, gdzie w jej wsi pojawiali się gangsterzy szukając jej – musiała się ukrywać.

Jedynym plusem zaistniałej sytuacji dla Vasquez jest fakt, że w więzieniu zdecydowała się na edukację i ukończyła odpowiednik szkoły średniej. Daje jej to nieco więcej opcji związanych z pracą – na pewno inną niż bycie służącą w bogatych domach z agresywnymi właścicielami.

W marcu 2021 roku regionalny Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka – regionalny trybunał Organizacji Państw Amerykańskich – wysłuchał argumentów w sprawie Manueli wraz z rodziną przeciwko państwu Salwador. Jest to sprawa 33-letniej matki dwójki dzieci, która urodziła martwe dziecko pod wypadku, którego doznała w swoim domu w 2008 roku.

Chociaż Manuela (występująca pod tym pseudonimem, aby nie narażać na niebezpieczeństwo swojej rodziny) twierdzi, że nie wiedziała o swojej ciąży, personel szpitala oskarżył ją o celowe wywołanie aborcji i wezwał policję. Podobnie jak Vasquez, została przykuta kajdankami do łóżka i przesłuchiwana przez lekarzy oraz policję, a na koniec oskarżona o zabójstwo. W 2008 roku została skazana na 30 lat więzienia.

Tego samego roku prawnicy tej rodziny, którzy zaczęli walkę o uwolnienie Manueli podnoszą temat, że postępowanie karne w przypadku urodzenia martwego dziecka jest naruszeniem praw człowieka. Ponadto dochodzenie w sprawie poronienia stanowiło dyskryminację ze względu na płeć, odmawiało Manueli prawa do zdrowia oraz naruszało prawo do godnego i uczciwego życia – tak argumentowali jej prawnicy. Rząd odmówił jej również prawa do należytego procesu sądowego, prawa do ochrony przed nieludzkim zachowaniem i prawa do prywatności.

Niezależnie od wyroku w sprawie Manueli, dla niej samej i rodziny będzie już za późno. Manuela zmarła na raka w więzieniu w 2010 roku. Jeśli jej wyrok skazujący zostanie uchylony, sprawiedliwość zostanie wymierzona pośmiertnie – świetnie, co?

Źródło: Los Angeles Times, The Conversation Grafika: Jose Cabezas / AFP / Getty Images

MAMY NADZIEJĘ, ŻE PODOBA CI SIĘ TO CO CZYTASZ...

Nigdy nie było ważniejszego czasu, aby edukować społecznie

ORION Organizacja Społeczna tworzy Publikacje dla osób, które cenią wiedzę opartą na dowodach i sprawdzonych źródłach. Naszym celem jest budowanie świadomego społeczeństwa, dlatego nasze materiały zawsze będą z darmowym dostępem. Jeśli możesz wesprzyj nas dzisiaj, przekazując darowiznę, którą możesz odliczyć od podatku oraz udostępniaj nasze Publikacje swoim przyjaciołom.

Nasze Publikacje mogą być rozpowszechniane na podstawie licencji: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe (CC BY-NC-SA 4.0)

Icon
Icon
Icon
Icon