ORION Organizacja Społeczna
CZŁOWIEK I BIOSFERA

Kroki do ocalenia planety. Co my możemy robić codziennie, aby pomóc wygrać

blank

Musimy zrobić wszystko i musimy to zrobić teraz – pisaliśmy o tych słowach Piersa Forstera w zeszłym roku, podsumowując wyzwanie, przed którym stoi ludzkość, związane z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym

Słowa te są konkretne i zwięzłe jak tylko to możliwe. Na wypadek gdyby ktoś nie zrozumiał wiadomości zawartej pomiędzy słowami, to profesor fizyki klimatu na Uniwersytecie Leeds w Wielkiej Brytanii sugeruje, że to koniec. Prawie.

Jak wiele razy zostało powiedziane – aby dać sobie szansę na uniknięcie globalnego ocieplenia o 1,5°C – czyli uzgodnionego progu nieodwracalnych, niebezpiecznych i być może ostatecznych dla nas zmian klimatycznych – musimy jak najszybciej zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych do zera netto do 2050 roku (plus minus pięć lat).

Chociaż już są na świecie miejsca za gorące dla funkcjonowania człowieka, to wciąż jest to do wykonania. – Nie jest to nie możliwe – mówi Helen de Coninck, jedna z głównych autorów IPCC (raportu podsumowującego obecne i przewidywane zmiany klimatu opracowywany przez Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu). – Nie potrzebujemy żadnych nowych wyszukanych technologii – mówi.

Jednak według raportu IPCC będzie to wymagało “bezprecedensowego tempa transformacji”. Musimy zerwać z uzależnieniem od paliw kopalnych, mięsa, latania, ogólnie lekkomyślnej konsumpcji, a przede wszystkim skonfrontować się z zaprzeczaniem, że cały czas nas coś powstrzymywało od dokonania zmian, o których potrzebie wiemy od dawna. No i przestać się usprawiedliwiać, że wcześniej nie były one potrzebne, a także, że my jako pojedyncze jednostki nie możemy nic z tym zrobić – ale o tym w dalszej części artykułu.

Więc jak możemy to zrobić? Potraktujcie to jako grę video z siedmioma, oczywiście rosnącymi, poziomami trudności. W dodatku jest to gra, w której musimy grać na wszystkich poziomach jednocześnie.

Istnieje wiele ścieżek w tej gigantycznej, wielowymiarowej grze (zdecydowanie to wersja wieloosobowa). W dodatku nie mamy absolutnej pewności, że doprowadzą one nas już teraz do pożądanego rezultatu…

Jak grać w zatem grać?

Nasz ogólny cel jest jasny – ograniczenie globalnego ocieplenia do magicznej liczby 1,5°C w stosunku do poziomów sprzed epoki przemysłowej. Aby mieć na to szanse, musimy mieć na uwadze jeszcze kilka liczb takich jak: o ile więcej ton dwutlenku węgla możemy sobie pozwolić dorzucić do atmosfery zanim nastąpi klimatyczne bankructwo. W zależności od tego jaki “budżet węglowy” wybierzemy, możemy zwiększyć swoje szanse na wygranie gry kosztem utrudniania rozgrywki.

Możemy wybrać liczbę 770 gigaton. Naukowcy uważają, że jest to poziom przyszłych emisji, które daje nam 50% szans na ograniczenie ocieplenia do 1.5°C. Abyśmy mogli przechylić szansę do 2/3 na naszą korzyść musimy zejść znacznie niżej – do 570 gigaton.

Do zobrazowania poziomu trudności należy wspomnieć, że obecnie globalna emisja dwutlenku węgla wynosi około 40 gigaton. Rocznie. Jeśli nie zaangażujemy się w grę, to niezależnie od naszych preferencji życiowych, politycznych, religijnych – to gra globalnie skończy się za mniej niż 20 lat. Dla wszystkich – i bogatych, i biednych. – Nie robienie niczego nie wchodzi w grę – mówi Forster.

Jednym z haczyków jest także to, że nie wiadomo dokładnie, jak wrażliwy jest klimat na dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane (zwłaszcza metan) – w końcu jeszcze w takich sytuacji klimatycznej nasza planeta nie była. W praktyce oznacza to, że wspomniany budżet węglowy może dynamicznie zmieniać się podczas gry. Żeby nie było zbyt łatwo, mówi się, że połowa tego budżetu została już zarezerwowana przez istniejące bądź planowane elektrownie, które jeśli nie zostaną zamknięte, to będą spalać paliwa kopalne przez następnych wiele lat.

Aby dać sobie szansę w tej grze, musimy mądrze wydawać nasz budżet węglowy – już przez cały okres gry. Tam, gdzie musimy wydawać na jednym poziomie więcej, musimy obniżyć na innym. Po osiągnięciu szczytu wydatków, musimy mieć możliwości i gotowość do zejścia do klimatycznej krainy obiecanej – czyli zerowej emisji netto do 2050 roku.

Problematyczne dla wielu umysłów – nieważne czy decydujących o polityce państw, czy zwykłych obywateli wszystkich krajów – ten cel nie podlega negocjacjom. Jeśli dalej emitujemy bez refleksji co do konsekwencji, to klimat dalej się będzie ocieplał, a my przegramy.

W raporcie IPCC możemy przeczytać: – Każdy scenariusz, w którym nie uda się zredukować emisji CO2 do zera netto, nie ograniczy globalnego ocieplenia. 

Jak wspomnieliśmy gra ma siedem poziomów, które wyszczególnił magazyn New Scientis. Te misje to, m.in. zaprzestanie używania paliw kopalnych, podróżowanie bez zbędnego bagażu, nowa rewolucja przemysłowa czy brak marnotrawienia zasianego pożywienia.

Jednak najtrudniejszy wydaje się poziom siódmy i na nim się skupimy, bo nie tylko dotyczy nas wszystkich, jak pozostałe, ale mamy w nim okazję do największej interakcji. I to może być właśnie największym problemem.

Zmień samego siebie

Ten poziom wymaga od nas zmierzenia się z własnymi słabościami. To może być punkt sporny. Kiedy wspomniane pozostałe poziomy mówią o energetyce, transporcie, budownictwie, przemyśle czy rolnictwie, to tutaj wkraczają nasze codzienne działania. Kiedy korzystamy z urządzeń elektrycznych, spędzamy czas w oświetlanych, klimatyzowanych czy ogrzewanych budynkach, korzystamy z ciepłej wody, podróżujemy samochodem czy wręcz kupujemy cokolwiek – jesteśmy częścią problemu. Chociaż wiadomo, że nie można wszystkiego z dnia na dzień odłączyć, to trzeba zrozumieć, że ta gra oznacza gotowość na poświecenie, które możemy podjąć już dzisiaj – mniej jeździć samochodami, latać mniej, jeść mniej mięsa czy mieć mniej dzieci. Więcej o tym w części “Co możemy zrobić”.

Jak zauważają autorzy raportu IPCC, sprawy zaczynają się zmieniać, ale nie dość szybko. Rośnie sprzedaż samochodów elektrycznych, więcej ludzi ogranicza mięso. Nawet Stany Zjednoczone, które mają miano prawdziwych łotrów klimatycznych, budzą się. – Czuję, że wśród ogółu społeczeństwa rośnie świadomość. Mieszkam w Północnej Karolinie, gdzie mieliśmy dwa ogromne huragany. Ludzie są zdumieni i zaskoczeni, kiedy widzą, że reaguje na to administracja Trumpa, ale jednocześnie odmawiają uznania roli zmian klimatycznych – mówi Shindell.

IPCC wskazał jeden z głównych problemów – brak woli politycznej. – Mówimy o największej w historii transformacji i oczekujemy od decydentów, że ją napędzą – mówi Michael Grubb z Institute of Sustainable Resources przy Universite College London. I stawia pytanie: – Czy można to osiągalne w demokracji? 

Carolina Lucas, jedyna posłanka Partii Zielonych w Wielkiej Brytanii uważa, że tak, ale tylko dzięki władzy ludzi, który żądają zmian – zwłaszcza na pierwszych sześciu poziomach tej gry. – Jasnym jest, że będziemy potrzebowali ruchu masowego. Kiedy ludzie zaczną dostrzegać zielone alternatywy, które poprawiają jakość nie tylko naszego życia, ale także stan naszego środowiska, wierzę, że możemy przekonać polityków do podjęcia działań – mówi polityk.

Chcemy tego czy nie – nadchodzi duża zmiana. Od nas zależy, w jakim pójdzie ona kierunku. – Nigdy nie widzieliśmy tego rodzaju transformacji pod względem zmian w skali globalnej – mówi James Ford, klimatolog z Uniwersytetu Leeds i autor IPCC. – To będzie jednak bardzo trudne – dodaje Coninck.

Forster idzie nawet dalej: – Oczywiście, że to niemożliwe, ale musimy spróbować. Nawet jeśli przekroczymy wspomnianą granicę 1.5°C, to każde działanie, które spowolni dalsze podgrzewanie będzie miało wpływ na to, że świat będzie klimatycznie miejscem bardziej przyjaznym do życia, co nie oznacza, że łatwym. Jeśli jednak prześcigniemy samych siebie i ogramy poziom 1.5°C, to może nawet uda nam się świat klimatycznie odzyskać na nowo. – Działania te są nie tylko po to, aby rozwiązać problem zmian klimatycznych, ale także aby naprawdę uczynić świat znacznie lepszym. 

Gra się toczy.

Co możemy zrobić

Utrzymanie globalnego ocieplenia poniżej 1.5°C będzie wymagało zmian w naszych codziennych nawykach, ale nie oznacza, że mamy wyrzucić za okno wszystkie telefony, komputery i wyhodować tyle włosów na klacie, aby nie musieć kupować nowych ubrań na zimę. Skumulowany efekt małych, niewielkich działań może być ogromy, a im większy wkład każdego z nas, tym mniej niemożliwe staje się osiągnięcie celu.

Oto wybór najbardziej wykonalnych i skutecznych interwencji, które może każdy z nas podjąć, wybranych przez naukowców z Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu.

Zostań weganinem

Przejście na dietę roślinną może zmniejszyć ślad węglowy spożywanej żywności o ponad 90%! Co więcej – przede wszystkim unikaj wołowiny. Jej ślad węglowy jest trzy razy większy niż wieprzowiny i sześć razy większy niż kurczaka. Drugim najgorszym winowajcą są owoce tropikalne przywożone drogą lotniczą oraz ser. Szacuje się, że przejście na dietę roślinną na całym świecie zmniejszyłoby emisję dwutlenku węgla nawet o 70 procent.

Opuść samochód

Podróże samochodem, zwłaszcza te krótkie w miastach, mają nieproporcjonalny udział w emisji. Nie oznacza to, że musisz całkowicie porzucić samochód. Badanie przeprowadzone w 2017 roku w Holandii wykazało, że członkowie systemów wspólnej jazdy samochodem (zarówno na dalszych trasach jak i w miastach) przejechali o 15 do 20 procent mniej kilometrów niż przed przystąpieniem do tych programów. Emitowali więc od 13 do 18 procent mniej CO2.

Pomocna jest też moc naszych nóg – rower czy dalsze spacery mogą zastąpić cześć podróży samochodem. W Londynie w 2009 roku dojazdy do miejsc znajdujących się w odległości spaceru (zdefiniowanej jako tylko do 2 km) stanowiły 11% odległości przebytej samochodami. Dla porównania podróże rowerowe do 8 km stanowiły 55 procent.

Jednakże – wszystkie korzyści wynikające z braku jazdy można zniweczyć, wybierając się na jeden wakacyjny lot. Lot ekonomiczny w obie strony na trasie Londyn-Majorka, to 2 godziny lotu. Wówczas emituje się 490 kilogramów CO2, czyli mniej więcej tyle zaoszczędziłbyś w ciągu roku przechodząc na weganizm lub przejeżdżając o 2500 kilometrów mniej.

Energooszczędne domy

Według amerykańskiego badania z 2009 roku, sam wybór energooszczędnego modelu dla urządzeń domowych może zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 1,9 procent. Inne proste zmiany, takie jak obniżenie temperatury ciepłej wody, używanie prysznica o niższym przepływie wody, niepozostawianie urządzeń w trybie czuwania czy suszenie prania bez korzystania z bębnowych suszarek, mogą obniżyć nasz wkład w emisję CO2 o kolejne 2,2 procent. Może to nie jest imponująca liczba, ale w tej grze wszystko się liczy.

Podobnie inteligentne termostaty miałyby również znaczący wkład. Badanie modelowe przeprowadzone w Niemczech w 2017 roku wykazało, że mogą one obniżyć emisje przez gospodarstwa domowe nawet o 26 procent – jednocześnie zmniejszyć rachunki z energię.

Naukowcy sugerują również zmiany domów, jeśli mieszkamy sami na dużej parceli. Według brytyjskich badań z 2016 roku mniejszy dom może obniżyć emisję o 27 procent.

Bądź biurkowym wojownikiem

Chociaż nie preferujemy używania sformułowań kojarzących z walką, bo te metamorfozy mogą utrudniać skupienie się na zmianach klimatu, to możesz codziennie – również w pracy – mieć korzystny wpływ na zmiany klimatyczne. Biura są również dużym źródłem niepotrzebnych emisji. Dlatego pilnuj wyłączania światła, gdy nie ma pracowników w pokoju, wyłączaj komputer i monitor, kiedy idziesz do domu. No i nie zostawiaj podłączonych ładowarek do telefonów, kiedy nie są używane. Badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii w 2017 roku wykazało, że te proste działania mogą obniżyć emisję w biurach nawet o 28 procent.

Jeszcze lepiej, jeśli mamy możliwość… zostać w domach. Tym razem nie ze względu na pandemię, ale amerykańskie badanie z 2012 roku wykazało, że osoby na pracy zdalnej pokonują o 77% mniej kilometrów, kiedy unikają dojazdów do pracy, no i lepiej dbają o energetykę we własnym domu nie pozostawiając komputerów włączonych bez celu.

Teraz wiemy już, na czym stoimy i to, że możemy mieć realny wpływ na to, aby game-over nie nastąpił lub nastąpił możliwie późno. Stosując znane hasło – jeśli myślisz, że cała sytuacja cię nie dotyczy lub nic nie możesz… to pomyśl raz jeszcze.

Źródło: New Scientist

Przeczytaj także

Zmiany klimatyczne zagrażają tropikalnym ptakom

Karolina Pietrzak

Metafory utrudniają dyskusję o zmianach klimatu

Alan O. Grinde

Nowe cele globalnego planu ratowania przyrody. Chodzi o wymieranie gatunków

Małgorzata Smorąg

Planety podobne do naszej mogą znajdować się znacznie bliżej

Alan O. Grinde

Lepiej, gdy kupujesz mniej niż robisz eko-zakupy – dla naszej planety i Twojego szczęścia

Anna Tomb

Zrównoważony rozwój

PROFIT24